świat się kurczy
kruszy się
jak grubo krojony chleb razowy
napełniam nim żołądek, przełyk do samej granicy ust
więcej już z siebie nie wypuszczę
świata z siebie nie upuszczę
będzie mi w buzi rósł
drożdżowy zakalec
wyrzutów, oczekiwań
niespełnionych marzeń
moich wspólnych cudzych
zbliżam się do tego wieku
że wypadałoby
zrobić kilka kroków w przód
zadowolić kilka głów
nie nie nie
może toczyć mi się piana z ust
ale nie
nie zamierzam zadowolić nikogo
poza
świata do siebie nie wpuszczę

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz