W świecie przedstawionym
Nie dzieje się nic
Listopad pełznie dzień po dniu
W stronę bliżej nieokreślonej zimy
W świecie wyobrażonym
Powietrze nasiąka
Płynną elektrycznością
W kolorach podbitych
Słonecznym żółcieniem
Twoje oczy iskrzą się
Niczym morski drogowskaz
Latarnia dla zbłąkanych dusz
Uśmiech wnika w malachitową toń
I znika pod powierzchnią

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz